To tylko kilkadziesiąt krzesełek w innym kolorze

Dzisiaj nad ranem, oczywiście o ile pogoda pozwoli, będziemy świadkami półcieniowego zaćmienia księżyca. Nie lada gratka dla domorosłych astronomów – wszakże zjawisko to nie występuje na niebie codziennie. Zupełnie inaczej, niż u osób odpowiadających w magistracie za podejmowanie decyzji odnośnie stadionu – umysły tychże wydają się być zaćmione trzysta sześćdziesiąt pięć dni w roku.

Wśród kibiców wielkie poruszenie – ktoś zawczasu zauważył, że wizualizacja układu krzesełek na nowobudowanych trybunach to koncepcja ostateczna: żółte i czerwone siedziska w różnych odcieniach mają być montowane w taki sposób, by barwy przenikały się wzajemnie, tworząc – co trzeba przyznać – ciekawy efekt spotykany na niejednej arenie sportowej na świecie. Zdecydowana większość tychże, posiada też utworzone z krzesełek napisy – nazwę klubu, do którego należy stadion, miasta, w którym się znajduje, regionu czy firmy – sponsora. A, że element to istotny, zwłaszcza dla kibiców – nikt w Białymstoku nie przypuszczał, że liter wkomponowanych w poszczególne sektory może zabraknąć i, że stadion nie będzie mógł z dumą nosić na swym licu nazwy „Jagiellonia”. Dlaczego?

krzeselka

– „Dlatego, że to Stadion Miejski” – odpowiedzieliby w magistracie, choć równie dobrze mogliby rzucić „Nie, bo nie i ch*j” – ja w każdym razie argumentów przeciwnych tej inicjatywie nie widzę. Pierwszy lepszy przykład – stadion przy Łazienkowskiej w Warszawie. Też miejski. A jak wół, z trybun świeci napis „Legia”. W Krakowie to samo, plus świetnie wkomponowany symbol klubu – biała gwiazda.

– „Dlatego, że Jagiellonia to nie jedyny klub w mieście”. To co? To może Włókniarz zamierza wynajmować stadion i grać tam mecze w IV lidze? Albo Biała Białystok w lidze zakładowej? Bez jaj. Nie od dziś wiadomo, że piłka nożna w Białymstoku to tylko Jagiellonia i to żółto-czerwonym budujemy ten stadion.

A może dlatego, by powołać specjalną komisję? Wybrać jej przewodniczących i członków, zapisać setki kartek papieru i dyskutować tygodniami o oczywistych rzeczach by w końcu przyznać rację, ale i przy okazji skasować parę tysięcy ekstra – tytułem diet, honorariów i przeprowadzonych badań?

Nie mi oceniać czy napis z krzesełek mieści się w ramach tzw. dobrego smaku, czy może jednak wyglądałby zbyt kiczowato. Faktem jest, że sprawą żywnie interesują się kibice, a to przecież dla nich miasto ten stadion buduje. I skoro najbardziej zainteresowanym taki napis by nie przeszkadzał – może warto chociaż o tym porozmawiać…

2 Comments Join the Conversation →


  1. mat

    moim zdaniem całe szczęście że na naszym estadio nie ma żadnego napisu a jedyne czego się można przyczepić to ten goły beton

  2. marzena

    też mi się wydaje, że napis tylko psuł by efekt a jak stadion jest zapełniony to i tak go nie widać :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *