Jurowiecka21

Folklor stadionowy po białostocku

Przygotowując notkę o kilku historiach i ciekawostkach związanych ze stadionem przy ul. Jurowieckiej – jaką mam zamiar wreszcie dokończyć i zamieścić za parę dni – przypomniałem sobie o tekście, na który kiedyś natknąłem się w internecie, bodajże na jednym z for  Łódzkiego Ks. Czytając go teraz po raz...

Janusz Wójcik i jego „żółto-czerwoni”

W tym samym czasie, kiedy w pierwszej lidze walczono o punkty w obecności dwóch, trzech czy pięciu tysięcy widzów, w Białymstoku na mecze prowadzonej przeze mnie drugoligowej Jagiellonii, gdy rozgromiliśmy jednego za drugim przeciwnika, waliło drzwiami i oknami po dwadzieścia, trzydzieści a nawet czterdzieści tysięcy ludzi. To kibice...

Ale z Ciebie Rasiak

Kiedy kilka lat temu odwiedzałem stolicę Wielkiej Brytanii, wśród oklepanych atrakcji tego ciekawego w każdym calu (nie centymetrze!) miasta, jak muzea, stadionów Wembley i Chelsea, zrobieniu fotki z Big Benem czy zapaleniu świeczki na Polish War Memorial, doświadczyłem także tradycyjnej gościnności, frytek z octem (pycha) zawiniętych w gazetę...

Sułtańska fantazja

Opisywana w poprzedniej notce historia sprzedaży Jacka Markiewicza do RKS Radomsko to nie pierwszy przykład zawirowań transferowych, jakie miały miejsce na trasie z Białegostoku w inny zakątek Polski. Myślę, że historia „na dziś” także zainteresuje czytelników bloga. Wszystkich trzech. Każdy pamięta jak głośno było o Marku Citko. Wszędzie....

Jacek M – część druga

Powracające jak zły sen wątki transferowe, związane z nimi przekręty i zatajone kwoty odstępnego czy nieudolność białostockich działaczy to jedna z domen Jagiellonii Białystok lat dziewięćdziesiątych. Wyzbywanie się najlepszych zawodników w imię własnego interesu, pazerność i zero troski o dobro klubu, który to przez takie postępowanie o mały...

Jacek M

Z wielkim sentymentem patrzę na archiwalne wydania Piłki Nożnej. W czasach, gdy dostęp do internetu nie był tak szeroki, aby być na bieżąco, kupowało się różne czasopisma i gazety. Wydawany przez Profusa tygodnik trzymał poziom i moim skromnym zdaniem, wespół z miesięcznikiem PN Plus, bił inne podobne tytuły...