Movember

Listopad jest międzynarodowym miesiącem wstrzemięźliwości alkoholowej. Jak znam nasze piękne miasto i ludzi w nim mieszkających, Białystok nie jest niestety najlepszym miejscem na celebrowanie równie absurdalnych tradycji. Aby jednak nie zmarnować do cna tego pięknego, jesiennego czasu i przy okazji wypełnić go czymś pożytecznym, okazja nadarza się dzięki zjawisku Movember!

Nazwa powstała z połączenia angielskich słów moustache (wąsy) i November (listopad). Movember to coroczna, trwająca miesiąc akcja, w której uczestnictwo polega na zapuszczaniu wąsów w listopadzie. Jej celem jest podniesienie świadomości społeczniej na temat problemów zdrowotnych mężczyzn, przede wszystkim raka prostaty i innych rodzajów chorób nowotworowych dotykających mężczyzn.

Faceci na całym świecie zapuszczają zarost w listopadzie aby wesprzeć akcję i nie widzę przeszkód, abyśmy nie dołączyli do niej w Białymstoku. Aby pomóc w doborze odpowiedniego fasonu, postanowiłem przypomnieć kilku wybitnych wąsaczy reprezentujących w przeszłości barwy naszego klubu. Wystarczy odłożyć maszynkę i wybrać odpowiedni styl z listy poniżej.

 

Wąsy w stylu Mirosława Sowińskiego

Z osobą noszącą taki zarost nie ma żartów, więc zdecydowanie odradzamy ich zapuszczanie hipsterom i mężczyznom metroseksualnym. Aby móc legalnie szczycić się takim kawałkiem futra pod nosem, trzeba być albo marszałkiem Polski albo ikoną podlaskiej piłki nożnej.

 

.

Wąsy w stylu Janusza Wójcika

Siermiężne wąsisko człowieka sukcesu. Każdemu, kto odważy się taki wyhodować przypominamy, że można się go pozbyć tylko w wypadku lukratywnego kontraktu reklamowego z producentem żyletek. Jest kasa? Będzie golenie! Golenie frajerów, rzecz jasna.

 

.

Wąsy w stylu Dariusza Drągowskiego

Lekki, sportowy zarost wchodzący w skład większej aranżacji, na którą składają się krótka, aczkolwiek puchata grzywka i bujny dywan na karku. Fryzura wraca do łask, należy jak najszybciej poprosić fryzjera o umiejętne przycinanie – wymaga bowiem czasu i precyzji przy strzyżeniu. Nawet McGyver nie potrafił przystrzyc wąsa w odpowiedni sposób, dlatego ograniczył się tylko do fryzury.

.

Wąsy w stylu Lecha Rutkowskiego

Wąs dający +10 do elegancji, +19 do doświadczenia, +26 do charyzmy i +99 do respektu. Z takimi wąsami załatwisz każdą sprawę w dziekanacie, gdzie wredna zazwyczaj baba tym razem zapyta, czy nie napiłbyś się kawy i załatwi wszystkie zaległe wpisy. ZUS umorzy składki, elektrownia niezapłacone rachunki a pod blokiem zawsze będzie czekać wolne miejsce parkingowe.

.

Wąsy w stylu Tadeusza Gaszyńskiego

Wąsy obfite ale skromne i starannie przystrzyżone, pasujące dla kogoś, kto nie lubi błysku fleszy i zamiast pozorować na tle „ścianki” w pudelku, zajmuje się normalną i pożyteczną robotą. Pasują do czapki typu kaszkiet i eleganckiego płaszcza, rzadko do dresu i baseballówki.

.

Wąsy w stylu Witolda Mroziewskiego

Wąsy koniecznie w zestawie z saszetką trzymaną pod pachą i okularami na grubej oprawce, idealne jeżeli lubisz jesiennymi wieczorami zasiąść przy kominku w bujanym fotelu i poopowiadać wnukom o starych dziejach. Sprawdź tylko, czy w puszce z maślanymi ciasteczkami nie ma ukrytego mikrofonu, a piegowaty kolega wnuka nie pracuje dla CBA.

.

Wąsy w stylu Tomasza Frankowskiego

Wieczny, dwudniowy zarost. Możesz go nosić jeżeli w pracy jesteś najlepszym fachowcem w mieście i jednocześnie luzakiem, któremu szef nigdy nie odważy się wypomnieć notorycznego spóźniania się. Warto zastosować, gdy mimo czterdziestki na karku, pani w nocnym wciąż pyta o dowód, gdy prosisz o piwo.

.

Wąsy w stylu Zbigniewa Szugzdy

Nawet gdy wąs przestanie być modny i zgoli go sam Adam Małysz, zarost a la Zbyszek „Bocian” Szugzda będzie idealny dla każdego oportunisty jasno manifestującego, że krytyką i szyderą hejterów nie warto się przejmować. Trzeba mieć ich w dupie i robić swoje.

.

Wąsy w stylu Andrzeja Ambrożeja

Wąs stonowany, ale figlarny. Na nim wzorował się Stanisław Bareja gdy wybierał zarost dla Mariana Koniuszki w Zmiennikach. Mało brakowało, aby w postać wcielił się właśnie sam piłkarz – zagrać bowiem potrafił wszystko i wszędzie.

.

Wąsy w stylu Jacka Bayera

Pierwszy białostocki wąs wybrany do reprezentacji, do tego wprost z II ligi. Polecamy osobom pewnym siebie i swych umiejętności, nadaje twarzy i uśmiechowi nieco sarkastycznego spojrzenia.

.

Wąsy w stylu Mirosława Dymka

Zarost pechowy, podobny z resztą do noszonego przez Janusza Jojkę. Niczym zły talizman przeszkadzał bramkarzowi zadomowić się na dłużej między słupkami żółto-czerwonych, co nastąpiło dopiero po jego permanentnym zgoleniu. Nie polecamy.

.
.

Wąsy w stylu Radosława Sobolewskiego

Idealny zarost dla każdego marzącego o bujnym i sumiastym wąsisku, jednocześnie bojącego się wyglądać głupio z prawdziwym zarostem pod nosem. Półśrodek. Niby jest, ale dla zasady wypada odmówić członkostwa w reprezentacyjnym klubie wąsacza.

1 Comment Join the Conversation →


  1. maciek j

    Zdecydowanie brakuje Henia Mojsy! Was profesorski hehe.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *