Lech, Czech, Rus i Nygus

Przesadny hurraoptymizm zagościł na dobre w tytułach prasowych po losowaniu grup Euro 2012. Jakkolwiek by było i kogokolwiek byśmy nie wylosowali, cholernie ciężko będzie awansować, a zamiast wyjścia z grupy, czeka nas raczej wyjście ze stadionu z opuszczonymi głowami.

Chociaż, kto wie? Może gdyby Franciszek Smuda, zamiast Blaszczykowskich i Spółki wystawiłby do gry jedenastkę Jagiellonii a mecz otwarcia gralibyśmy w Twierdzy Białystok – może cos by z tego było, oczywiście pod warunkiem, ze Grecy nie dadzą paszportów graczom Śląska Wrocław.

Problemy zaczęłyby się dopiero w finale, kiedy przyszłoby grac w Kijowie, „na wyjeździe”, a tam – wiadomo jak kończy się zdecydowana większość jagiellońskich eskapad. Wtedy do gry wkroczyliby rezerwowi – gracze Podbeskidzia, radzący sobie na wyjazdach całkiem, całkiem…

Wewnętrzny sparing takiej kadry będziemy mogli oglądać dzisiaj na stadionie przy Słonecznej. Słonecznej tylko z nazwy, bo wyglądając przez okno prędzej spodziewałbym się dzisiaj deszczu i wiatru. Wiatru biednym w oczy.

Czwarta drużyna ubiegłego sezonu podejmuje beniaminka, którym Podbeskidzie jest już tylko z nazwy. Ograli Wiśle, ograli Legie, maja wiatr w żaglach, znająca się na wylot drużynę i nastrojona gitarę. Chodzi jednak o to, by jak z nut grała dzisiaj Jagiellonia, bo to ostatnia szansa by udowodnić kibicom, ze nie jest się tylko zbieranina piłkarzy a prawdziwa drużyna, samemu sobie, ze da się zagrać na 100% i trenerowi, by raz jeszcze przeanalizował listę nazwisk do skreślenia zimą.

0 Comments Join the Conversation →


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *