Jak się nie boisz, to kiwaj!

Choć zima 1998 roku nie zapisała się w dziejach jako ta najmroźniejsza, puszysta pokrywa otulająca wtedy Białystok długo nie chciała puścić. Obfite opady śniegu i niska temperatura wpłynęły nawet na przesunięcie na późniejszy termin derbowego meczu Jagiellonii z Hetmanem w ramach pierwszej kolejki rundy rewanżowej. Polarna aura nie przeszkodziła jednak w przeprowadzeniu iście „wiosennych porządków” w klubie z ulicy Jurowieckiej – tam, nawet pomimo braku ciepłej wody w kaloryferach, bywało tego czasu bardzo gorąco.

Wywołany pustą kasą i wciąż pogarszającymi się warunkami strajk piłkarzy przyczynił się do zdetronizowania dotychczasowego prezesa Bogdana Szeląga i powołania nowego Zarządu, z Mirosławem Mojsiuszką na czele. Sprawujący dotąd rolę trenera Mojsiuszko, postanowił jeszcze przez jakiś czas łączyć obowiązki szkoleniowe z prezesowskimi, ale wiadomym było, że prędzej czy później na ławce zasiądzie ktoś inny. Bardziej zgryźliwi kibice komentowali, że prezes musiał zwolnić siebie samego po bardzo słabym początku rundy – porażkach 0:1 z Okęciem i 0:5 z Ursusem.

Pod koniec marca w Jagiellonii testowano dwóch piłkarzy z Łotwy, którzy pojawili się w Białymstoku w towarzystwie bardzo doświadczonego i uznanego za wschodnią granicą szkoleniowca. Żaden ze sprawdzanych zawodników ostatecznie nie zasilił kadry białostockiego trzecioligowca, za to umowę z klubem podpisał trener Algimantas Liubinskas. Litwin znany był z prowadzenia Žalgirisu Wilno w ekstraklasie ZSRR w latach osiemdziesiątych i reprezentacji już niepodległej Litwy w latach dziewięćdziesiątych, także podczas pierwszego w historii meczu Polska – Litwa, rozegranego w Brzeszczach (!), kiedy naszym wschodnim sąsiadom udało się zremisować 1:1 z kadrą Andrzeja Streilała.

Znakomity fachowiec i ogromny autorytet w swoim kraju – wspomina Liubinskasa jego podopieczny z czasów pracy w Jagielloni, Paweł Surynowicz. – Przyjechał do Białegostoku na krótko, tak naprawdę na urlop i w sumie bez żadnego postawionego celu. Graliśmy wówczas w trzeciej lidze i nie wiedzieliśmy praktycznie nic o wielkiej piłce, o naszym nowym trenerze też. Dopiero po czasie okazało się jakim posłuchem cieszył się wśród piłkarzy z reprezentacji Litwy, którzy często odwiedzali go w Białymstoku, jak np. Valdas Ivanauskas z Hamburger SV. Studiowałem filologię rosyjską, więc bez przeszkód mogłem rozmawiać z nim dłużej, zresztą nie tylko o piłce. Pamiętam, że rysując kredą skład na tablicy na odprawach przed meczami zapisywał moje nazwisko „Surynovicius”. Kilka lat później, już jako zawodnik Hetmana spotkałem trenera podczas halowego turnieju na Litwie. Pracował jako urzędnik w wileńskim ratuszu. Uważam, że Jagiellonia nie była wtedy jeszcze gotowa na takich świetnych trenerów jak on.

Ryszard Ostrowski, Alimantas Liubinskas, Paweł SurynowiczR.Ostrowski, A.Liubinskas i „Surynovicius”.

Nowy trener pracy w Białymstoku miał w bród, do tego od początku nie należała ona do najłatwiejszych. Pierwsze treningi przeprowadzał wśród jedynie garstki piłkarzy zdolnych do gry. Sytuacja kadrowa przetrzebionej kontuzjami i chorobami Jagiellonii była na tyle nieciekawa, że proszono stołeczną Olimpię o przełożenie meczu na późniejszy termin, co niestety nie spotkało się z przychylnością ze strony warszawiaków.

Przyjechałem jako trener piłki nożnej, a przyjdzie mi chyba założyć sekcję piłki ręcznej. Mam do dyspozycji siedmiu zdrowych zawodników, reszta boryka się z problemami zdrowotnymi. Można poprawić grę piłkarzy , wyeliminować braki kondycyjne, próbować nowych rozwiązań taktycznych, ale muszę mieć do dyspozycji szersze grono piłkarzy – powiedział w rozmowie z dziennikarzem Kuriera Porannego, w przededniu swego debiutu na ławce trenerskiej Jagiellonii Liubinskas. Wśród kontuzjowanych i chorych znaleźli się m.in. Ostrowski, Prokop, Surynowicz. Pod dużym znakiem zapytania stanęła możliwość występu Struczewskiego, Dymka, Pachowicza, Lewickiego i Kazimierowicza, problem dotyczył więc grosu podstawowej jedenastki ówczesnej Jagiellonii. Jagiellonii wciąż spoglądającej raczej w kierunku czuba tabeli i awansu do II lig.

„Młody, idziesz na lewą, w środku masz Jacka (Markiewicza – przyp.), on ci pomoże. Jak się nie boisz, kiwaj. A jak nie będziesz wiedział co zrobić, to pierdut do przodu”. Mniej więcej tyle usłyszałem od trenera Liubinskasa w meczu z Cresovią Siemiatycze tuż przed tym jak wpuścił mnie na boisko w drugiej połowie. Miałem 16 lat i po chwili debiutowałem w pierwszym zespole Jagiellonii – Grzegorz Pieczywek sięga pamięcią do 1998 roku. – Wspominam go bardzo miło i mimo, że krótko z nim współpracowałem, to właśnie jemu zawdzięczam debiut w dorosłej piłce. Liubinskas to bardzo spokojny człowiek, oddany pracy. Był na każdym meczu juniorów, jeśli tylko nie kolidował z grafikiem zajęć pierwszego zespołu. Ja, Maciek Kołaczek i Tomek Klemensowicz wpadliśmy mu w oko, i gdy trzecioligowy zespół trapiły kontuzje, zabierał nas na mecze.

Pomimo przeciwności pierwsze spotkanie nowego szkoleniowca okazało się udane. W obecności piorunującej liczby 800 widzów na stadionie, Jagiellonia odprawiła cwanych olimpijczyków z Warszawy 2:0 po bramce Markiewicza i jednym trafieniu samobójczym. Oprócz trenera, na boisku debiutował też inny Litwin – ofensywny pomocnik Laimonas Bytautas, do tej pory przywdziewający barwy Hetmana Białystok. Kolejne mecze przyniosły jednak więcej rozczarowań niż uciechy. Żółto-czerwoni nie potrafili pokonać Bugu Wyszków (1:1) i Wkry Żuromin (2:2), przegrali zaległe spotkanie derbowe z Hetmanem (0:2) i odżegnali perspektywę awansu do II ligi na tyle skutecznie, że odtąd przyszło im walczyć o utrzymanie w III.

Mam problemy z kontuzjowanymi zawodnikami – wypowiedź trenera po meczu z Hetmanem – Przez cały tydzień nie trenowali Pachowicz, Kazimierowicz, Flery. Tradycyjnie przed każdym meczem dotykają nas kłopoty ze skompletowaniem składu. W drugiej połowie moi podopieczni zupełnie opadli z sił, mają problemy z przygotowaniem fizycznym. Przeprowadziłem cztery zmiany i co? Wszedł Ksielewski i nic nie zrobił. Weszli następni i było podobnie. Czuję, że w kolejnych meczach będzie ciężko.

Do końca sezonu jagiellończycy grali w kratkę i ostatecznie uplasowali się na ósmym miejscu w ligowej tabeli, co na skutek reorganizacji wiązało się ze spadkiem do IV ligi. Obowiązująca do czerwca umowa z trenerem Liubinskasem nie została przedłużona.

Algimantas Liubinskas
okres pracy w Jagiellonii – kwiecień – czerwiec 1998
liczba meczów – 15 (+3 PP)
zwycięstw – 6 (+3); remisów – 5, porażek – 4
punktów na mecz – 1,53

foto w nagłówku: Z.Bąbczyński/z archiwum P.Surynowicza

RelatedPost

1 Comment Join the Conversation →


  1. Greg

    zasłynął z wystawienia pięciu napastników w jednym meczu

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *