Dziesięć lat minęło – Gdy strzela nasz Wojtek…

Czas przyjrzeć się piłkarzom pod względem ich zdobyczy bramkowych. Na przestrzeni pierwszej dekady XXI roku, Jagiellończycy ustrzelili 475 bramek, co niestety nie stawia ich wśród najskuteczniejszych drużyn w Polsce. Na ostateczny wynik pracowało aż 84 zawodników, przy czym 27 trafiało celnie tylko raz.

1. Wojciech Kobeszko – 54 bramki (liga: 47, PP: 7)

Wojciech Kobeszko - ostatnie podrygi w Jagiellonii. Mecz Pucharu Ligi z Widzewem
Wojciech Kobeszko – ostatnie podrygi w Jagiellonii. Mecz Pucharu Ligi z Widzewem

„Gdy strzela nasz Wojtek to nikt nie obroni,
Bo rządzą żółto-czerwoni”

Wychowanek Jagiellonii, kończąc siedemnaście lat, przeniósł się do KP Wasilków by zasilić kadrę czwartoligowej drużyny. Od najmłodszych lat przejawiał niesamowity instynkt strzelecki. Do składu Jagiellonii powrócił wraz z fuzją klubów i z miejsca, w wieku 19 lat stał się królem strzelców IV ligi, uzyskując 35 bramek w 30 meczach. W tym samym sezonie był nawet testowany przez reprezentację U-20, co czwartoligowców spotyka niezwykle rzadko.

Wielu z nas do dziś pamięta wspaniałe gole, jakimi zwykł popisywać się Wojciech Kobeszko w IV, III czy II lidze, ale niestety nigdy nie dane mu było reprezentować Jagiellonii w Ekstraklasie.  Przez lata był ulubieńcem wszystkich kibiców w Białymstoku, związał się z Jagiellonią na dobre i na złe. Strzelał bramki także wtedy, gdy pod żółtą koszulką meczową, zwykł zakładać biały T-shirt z napisem „Gramy za darmo”.  Kilka jego bramek zapewniały Jagiellonii punkty, jak choćby ta w meczu z Ceramiką Opoczno:

W 2001 roku przeniósł się na kilkanaście miesięcy do Opoczna, by pod okiem Witolda Mroziewskiego szlifować swe umiejętności na II-go ligowym froncie. Czas ten pokazał, że Kobeszko miał bardzo duże trudności z aklimatyzacją w nowym otoczeniu, w końcu nie udało mu się wywalczyć miejsca w składzie. Niejednokrotnie słyszałem opinie, że jest to piłkarz „własnego podwórka”, który swe skrzydła rozwinąć potrafi tylko wówczas, gdy jest otoczony wspierającymi go, życzliwymi ludźmi. Sam przyznawał, że czuje się dobrze jedynie w Białymstoku.

Cztery lata później, kiedy znów uzyskiwał ważne dla Jagiellonii bramki – tym razem w II lidze, pod wodzą nowego trenera Adama Nawałki – zaczął znów skupiać na siebie wzrok skautów i trenerów klubów z Polski. Najkonkretniejsza Amica Wronki podsunęła mu nawet do podpisania kontrakt. Umowa z Jagiellonią wiązała go do końca czerwca, ale już od połowy grudnia praktycznie wiadomo było, że zawodnik trafi do Wronek. A gdyby Wrończanie dogadali się z białostockim klubem w zakresie kwoty odstępnego, być może nie trzeba by było czekać do końca rundy i nie doszłoby do kontuzji, która przekreśliła marzenia o grze w I lidze.

– Do dziś mam kontrakt na pamiątkę. Wystarczyło go podpisać. Pewne osoby prosiły mnie jednak, żebym został w Białymstoku. Tłumaczyły, ze moje miejsce jest wśród zólto-czerwonych, ze wkrótce będę zdobywał bramki w ekstraklasie. Uwierzyłem, zostałem… – wspomina dziś zawodnik

Marzenia o Ekstraklasie prysły w listopadzie 2006, podczas meczu we Włocławku. Kobeszko zdobył, co prawda bramkę, ale pod koniec meczu musiał opuścić plac gry z powodu urazu kolana. Kontuzja okazała się poważna, nawet po wyleczeniu dawała o sobie znać. Historia ta ciągnęła się przez 2,5 roku. Zerwane wiązadła można było leczyć na dwa sposoby – operacyjnie lub zachowawczo, co skracało czas rehabilitacji, ale nie dawało aż tylu szans na ostateczne powodzenie. W końcu wymuszono na zawodniku decyzję o odłożeniu skalpela na później.

– Kiedy w końcu wszystko wróciło do normy, potrzebowałem treningu, pomocy, by się odbudować. To chyba naturalne. Porozmawiałem z trenerem Arturem Płatkiem. Powiedział, ze podobają mu się charakterni zawodnicy, tacy, jak ja, ze na pewno dostane szanse w drugiej lidze. A potem nie zagrałem ani razu – wspominał zawodnik. Po awansie do Ekstraklasy był jeszcze przez pewien czas w kadrze drużyny, ale nigdy nie otrzymał szansy na grę, nie licząc trzech epizodów w Pucharze Ekstraklasy. Samo rozstanie z białostockim klubem nie było miłe i na pewno nie przynosi chwały włodarzom Jagiellonii. Człowiek, który przez lata był symbolem klubu został skreślony w najmniej przyjemny sposób:

– Nie chce się żalić, bo wiadomo, jakie jest życie piłkarza. Jak się jest w formie, to cię chwalą, jak nie, to krytykują i idziesz w odstawkę. Nie miałbym do nikogo pretensji, gdyby okazało się, ze jestem bez formy, ze ekstraklasa to dla mnie za wysokie progi. Ale koledzy, z którymi wychowywałem się w Jadze, radzą sobie w pierwszej lidze, wiec nie ma powodów, dla których Ja bym sobie nie poradził – mówi Kobeszko. – Tylko, ze tak naprawdę nie dostałem szansy nie tylko gry, co nawet normalnego trenowania, dawno nie przepracowałem okresu przygotowawczego. A przecież ostatnie trzy lata miąłem stracone. Może się nie nadaje, tylko kto to może obiektywnie stwierdzić? Na jakiej podstawie? – pytał retorycznie w 2007 roku.

– W życiu nie przeżyłem podobnego upokorzenia – podsumował swoje odejście z Jagiellonii, kiedy został usunięty z listy zawodników, mogących występować w Młodej Ekstraklasie. Dowiedział się o tym na chwilę przed wyjściem na boisko.

– Nie chciałbym tego robić, nie jestem od podsumowywania. Mogę powiedzieć, ze było nieźle, ale tez mogło być lepiej. Różne względy o tym decydowały, ze może nie do końca wyszło tak, jak to sobie kiedyś wymarzyłem. Jednak tez nie wstydzę się tego, co kiedyś robiłem, gdzie byłem i co zdobyłem. To była fajna sprawa i na pewno zawsze będę mile to wszystko wspominał, a pamiętał tylko te dobre chwile. Ogólnie jestem zadowolony, chociaż mogło być lepiej. Czasami myślałem o tym, co by było gdybym jednak trafił do Amiki ale nie chce wracać do przeszłości, wole patrzeć do przodu. Nie ma co teraz mówić, co byłoby gdyby. Na pewne rzeczy nie miałem wpływu i tego nie jestem w stanie przeskoczyć. Na pewno chęci i marzenia sięgały gdzieś tam wyżej. Ekstraklasa to był jakiś cel. Nie chodziło mi jednak o to, żeby zagrać minutę czy piec, ale o to, żeby w niej zaistnieć. Nie miąłem takiej możliwości, i szkoda.

2. Tomasz Frankowski  – 30 goli (liga: 25, PP: 4, Superpuchar: 1)

Franek łowca bramek
Franek łowca bramek

Wszystko, co można powiedzieć o Tomaszu Frankowskim zostało już najprawdopodobniej powiedziane, zapisane i przetłumaczone na wszystkie języki świata. Tacy zawodnicy w polskiej piłce zdarzają się co najwyżej kilka razy na dekadę, gwiazdy te często gasną jeszcze szybciej niż zdołały zabłysnąć. On jednak wciąż trwa i wszystko wskazuje na to, że trwać będzie, przez co najmniej jeden kolejny rok – czego z całego serca życzę jemu i jego fanom.

Elementy, które odróżniają go od innych napastników w Polsce – oczywiście poza nieprzeciętnymi umiejętnościami czysto piłkarskimi – to spokój, opanowanie i niesamowita inteligencja. Młody chłopak, który w wieku 19 lat opuszczał Białystok idąc w świat wiedział co robi, szkoła życia, jakiej doświadczył we Francji czy Japonii odcisnęła swe piętno i procentuje w nim do dziś, w każdym kroku, który stawia na boisku. Odkąd wrócił do Jagiellonii, strzela bramki jak na zawołanie, nic więc dziwnego, że zajął w zestawieniu wysokie, drugie miejsce. Potrzebował na to zaledwie 4 rund. Nie muszę chyba wspominać, że na jego wynik wpłynęły tylko i wyłącznie bramki zdobyte w Ekstraklasie, Pucharze Polski i Superpucharze – a te zdobywa się zdecydowanie ciężej, niż na II-go czy III-cio ligowym froncie (z całym szacunkiem dla Wojciecha Kobeszki czy innych zawodników w zestawieniu).

„Franek” to człowiek-legenda. Cieszę się, że to właśnie mi przypadła możliwość podziwiania go na własne oczy, bo nic nie wskazuje na to, że zawodnik jego pokroju powróci na polskie boiska na przestrzeni najbliższych lat.

3. Dzidosław Żuberek – 27 goli (liga: 22, PP: 4, PL/E: 1)

Dzidosław Żuberek podczas ostatniego już chyba w historii meczu derbowego Jagiellonii z Hetmanem
Dzidosław Żuberek podczas ostatniego już chyba w historii meczu derbowego Jagiellonii z Hetmanem

Do drzwi Jagiellonii zapukał latem 2001 roku, wraz z dwoma tuzinami innych zawodników, zasilając beniaminka II ligi prowadzonego przez popularnego Wojciecha Łazarka. Kadrowa rewolucja nie uratowała Jagiellonii statusu drugoligowego, po spadku podziękowano znakomitej większości zawodników, ale dla Dzidosława Żuberka miejsce się znalazło. Do grupy podstawowych zawdoników żółto-czerwonych zaliczał się od jesieni 2001 do sezonu 2004/05. W kolejnym roku pozostawał już tylko zmiennikiem, by ostatecznie pożegnać się z białostocką publicznością jesienią 2006 roku. Był to piłkarz, jak na nasze skromne warunki, wielce doświadczony i legitymujący się całkiem niezłymi umiejętnościami. Wraz z upływem lat trenerzy przesuwali go w głąb pola gry, z sezonu na sezon zdobywał więc coraz mniej bramek, odpowiadając ostatecznie głównie za środek boiska. Lata gry w Jagiellonii związały rodowitego łodzianina z regionem. Podejrzewam, że jego najcenniejsza pamiątka to poniższe zdjęcie:

Dzidek vs David Bekham
Dzidek vs David Bekham

Cała lista:
kolejno suma, nazwisko i imię, liga, Puchar Polski, Puchar Ligi/Ekstraklasy, Europa League, baraże, Superpuchar

54 – Kobeszko Wojciech    – 47, 7, 0, 0, 0, 0
30 – Frankowski Tomasz    – 25, 4, 0, 0, 0, 1
27 – Żuberek Dzidosław    – 22, 4, 1, 0, 0, 0
23 – Konon Ernest         – 17, 3, 3, 0, 0, 0
21 – Sobociński Remigiusz – 20, 1, 0, 0, 0, 0
18 – Łatka Dariusz        – 15, 3, 0, 0, 0, 0
17 – Chańko Jacek         – 16, 0, 0, 0, 1, 0
17 – Markiewicz Jacek     – 15, 2, 0, 0, 0, 0
15 – Grosicki Kamil       – 14, 1, 0, 0, 0, 0
14 – Dzienis Mariusz      – 11, 2, 1, 0, 0, 0
14 – Kulig Przemysław     – 13, 1, 0, 0, 0, 0
14 – Sotirovic Vuk        – 12, 1, 1, 0, 0, 0
14 – Szugzda Zbigniew     – 13, 0, 1, 0, 0, 0
12 – Głębocki Sławomir    – 12, 0, 0, 0, 0, 0
11 – Speichler Robert     – 10, 1, 0, 0, 0, 0
10 – Grad Adam            – 10, 0, 0, 0, 0, 0
10 – Sobolewski Paweł     – 10, 0, 0, 0, 0, 0

9  – Tyczkowski Łukasz
6  – Wolański Janusz, Reginis Tomasz, Zawistowski Paweł
5  – Jezierski Remigiusz, Tumicz Łukasz
4  – Andrzejewski Piotr, Kośmicki Marcin, Moskal Tomasz, Skerla Andrius   
3  – Arifovic Ensar, Bruno, Cieluch Mateusz, Danielewicz Marcin, Jarecki Dariusz, Kubik Arkadiusz, Kupisz Tomasz, Kwiek Aleksander, Makuszewski Maciej, Napierała Adrian, Pawlak Tomasz, Saulenas Dainius, Thiago Rangel, Trzeciakiewicz Michał
2  – Bańkowski Mariusz, Everton, Fidziukiewicz Michał, Grzyb Rafał, Hermes, Kojasevic Damir, Marcinkiewicz Wojciech, Pacan Marcin, Reich Marco, Schutz Tales, Stano Pavol, Szarnecki Kamil, Szczot
Robert, Tupalski Łukasz,
Wasiluk Marek, Wojnowski Piotr
1  – Burkhardt Marcin, Falkowski Jacek, Gevorgyan Vahan, Grabowski Piotr, Grygoruk Michał, Jakóbczak Marek, Kijanskas Tadas, Klepczarek Piotr, Kompała Adam, Kubsik Marcin, Łągiewka Krzysztof, Lato Jarosław, Lewczuk Igor, Maciejczuk Krzysztof, Manelski Marcin, Marczak Mariusz, Matuszek Szymon, Naskręt Rafał, Niedziela Bartłomiej, Ostrowski Ryszard, Piegzik Madrin, Rzeczycki, Truszkowski Marcin, Twardowski Michał, Walukiewicz, Tomasz, Wincel Marcin, Wołczyk Tomasz

Zobacz także...

1 Comment Join the Conversation →


  1. PrezeSS

    To ze wojtek nie zagral w I lidze ani minuty to bylo zwykle chamstwo i przekret i ktos powinien dostac za to kopa w dupe

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *