Grad goli Adama

W futbolu – jak to w życiu – nie zawsze wszystko układa się po myśli. Kiedy radości dnia codziennego niespodziewanie przerywa zepsuta pralka, raczej nie odkrywam przed światem ukrytych zdolności McGywera, innymi słowy wzywamy fachowca. Staramy się naprawić sprzęt, poznać przyczynę usterki. Łatwo jest po prostu kupić nową, dajmy na to lodówkę, ale przecież zazwyczaj wystarczy po prostu zmienić bezpiecznik. Wracając do piłki nożnej, historia pokazuje (szkoda, że nie zawsze uczy), że często szukaliśmy owych części zamiennych na szrocie – sprowadzając albo nic nie warty futbolowy złom albo substytuty wyraźnie zużyte, lata świetności mające dawno za sobą. Od czasu do czasu zdarzyło się okazyjnie nabyć nieoszlifowany diamencik, ale były to pojedyncze przypadki.

Prawdziwych fachowców, reprezentujących uznane marki, jakich udało się namówić do gry w Jagiellonii było w ostatnich latach jak na lekarstwo. Tomasz Wałdoch, Radosław Kałużny, Piotr Lech – to nazwiska, które z założenia miały odmienić styl gry i wpłynąć w konkretny sposób na wyniki osiągane przez drużynę. Piłkarze ci, przybywali do Białegostoku w konkretnym celu. W określonym czasie mieli, niczym wytrawni fachowcy, zrobić swoje: wykonać powierzone zadanie i z czystym sumieniem odejść w dalszą drogę. Kolejnym przykładem, o którym chciałbym dziś przypomnieć i którego kwalifikuję do danej grupy jest Adam Grad.

Jagiellonia W.Łazarka - wiosna 2002; Adam Grad - piąty z lewej w górnym rzędzie
Jagiellonia W.Łazarka – wiosna 2002; Adam Grad – piąty z lewej w górnym rzędzie

Wychowanek Energetyka Łódź już jako junior zdołał przedostać się do pierwszej drużyny lokalnego rywala – Łódzkiego Ks. Zbierając pochlebne recenzje, dał się poznać jako bardzo obiecujący napastnik młodego pokolenia, reprezentował barwy Polski w ramach kolejnych drużyn juniorskich i młodzieżowych. Był podstawowym zawodnikiem drużyny U-21 Janusza Wójcika, grając pierwsze skrzypce w eliminacjach Młodzieżowych Mistrzostw Europy, kiedy to Orlęta pozbawiły złudzeń reprezentacje Anglii, Turcji i Irlandii Północnej, zdecydowanie (5 punktów przewagi nad drugimi w tabeli, dumnymi Synami Albionu) wygrywając swoją grupę eliminacyjną. W ćwierćfinale Mistrzostw Europy, będących równocześnie europejskim sitem kwalifikacji olimpijskich, los skojarzył Polskę z Danią. I niespodziewanie – biało-czerwoni ulegli Duńczykom aż 0:5. W rewanżu udało się osiągnąć remis, dzięki któremu Polacy ostatecznie awansowali na olimpiadę w Barcelonie (także dzięki faktowi, że reprezentacja Szkocji, która zajęła trzecie miejsce ostatecznie na igrzyska nie pojechała – w myśl przepisów mówiących, że tylko reprezentacje niezależnych państw mają do tego prawo) ale szokujący wynik wymusił na trenerze Wójciku zmiany w doborze zawodników i ostatecznym ustalaniu kadry. Adam Grad pozostał więc w odstawce niczym kozioł ofiarny. Jego oszałamiająca kariera międzynarodowa skończyła się jeszcze szybciej niż zaczęła, jego miejsce zajął późniejszy ulubieniec „Wójta” – Wojciech Kowalczyk, który w eliminacjach za pewniaka raczej nie uchodził. Sam Wójcik przyznawał jeszcze przed olimpiadą, że ma z Kowalczykiem same problemy i raczej nie znajdzie mu miejsca w 22-osobowej kadrze w przypadku awansu. Szansa przeżycia największej przygody życia i jak pokazała historia, także medalu olimpijskiego, przeszła Gradowi koło nosa.

Po zakończeniu przygody z reprezentacją olimpijską postawił na tułaczkę, nigdzie nie zdążył zagrzać dłużej miejsca. Grał w Łódzkim Ks, Olimpii Poznań (umoczony w aferę zwaną szerzej „kolejką cudów”, ostatecznie zakończonej odebraniem tytułu mistrzowskiego Legii Warszawa), Kayserispor Kulübü (4 gole w ekstraklasie Turcji), Lechii/Olimpii Gdańsk i Sokole Tychy, w którym to po raz ostatni występował na poziomie ekstraklasy. Potem II-go czy nawet III ligowe czasy zastały go w Aluminium Konin, Astrze Krotoszyn, Pelikanie Łowicz, Karkonoszach Jelenia Góra, Unii Skierniewice, Mławskim Ks i ponownie w Łks.

Był sezon 2001/02, łodzianie bili się o utrzymanie – podobnie jak Jagiellończycy, z resztą. 32-letni wówczas snajper zdążył strzelić 7 bramek i wyrosnąć na lidera swojej nowej-starej drużyny. Nie cieszył się tym mianem długo, już we wrześniu przeszedł do prowadzonej przez Wojciecha Łazarka Jagiellonii.

Pierwszy mecz w Białymstoku rozegrał 5 września, reprezentując jednak jeszcze barwy Łks. Mimo kilku dogodnych sytuacji bramkowych – gola nie strzelił, ciekawe czy w wyniku podpisywanej już ukradkiem umowy. W sprawozdaniu z meczu zapisał się dziewięćdziesięcioma minutami spędzonymi na boisku i żółtą kartką. W Jagiellonii debiutował dwa tygodnie później, podczas wyjazdowego meczu z Ceramiką w Opocznie. Pierwszego gola udało mu się strzelić w spotkaniu numer dwa, z Hetmanem Zamość w Białymstoku. Jagiellończycy po jego trafieniu objęli prowadzenie w 13 minucie. Goście doprowadzili do wyrównania już minutę później. Wyrównany pojedynek trwał aż do końca, goście uzyskali zwycięskie trafienie w 82 minucie.

grad1  grad2

Swoje najlepsze spotkanie w żółto-czerwonych barwach rozegrał w ramach 14 kolejki – przeciwko Polarowi Wrocław. Większość kibiców zapamiętało je na długo z racji zadymy na stadionie, rozdmuchanej potem strasznie w mediach. Nawet Hat-trick ustrzelony przez Grada przeszedł wśród dziennikarzy mniejszym echem. O dziwo, Kurier Poranny potrafił czasem trzymać fason:

Kurier Poranny, 15 październik 2001: „Grad goli Adama”

Bardzo efektowne zwycięstwo podopiecznych trenera Wojciecha Łazarka, najwyższe w 14 kolejce spotkań. Adam Grad zdobywcą trzech goli. Bójka kibiców z ochroniarzami zmąciła radość z sukcesu.[…] Po trzech porażkach z rzędu drugoligowi piłkarze Jagiellonii Wersal Podlaski Białystok w efektownym stylu rozprawili się z Polarem Wrocław gromiąc go 4:0 (2:0). Bohaterem meczu był 32-letni napastnik Adam Grad, który zdobył trzy gole. Radość ze zwycięstwa zepsuła bitwa szalikowców z ochroniarzami, co spowodowało prawie 10 minut przerwy w grze. […]

– Nie ma innej możliwości, niż zwycięstwo – powtarzali przed meczem piłkarze i szkoleniowcy Jagiellonii. Nic wiec dziwnego, ze od pierwszego gwizdka sędziego przewaga należała do białostoczan, którzy w 13 minucie prowadzili już 1:0. Arkadiusz Chrobot precyzyjnie przerzucił piłkę nad obrońcami Polaru do Pawła Sobolewskiego, ten dośrodkował do Adama Grada, który z bliska nie do obrony strzelił głowa. Było to pierwsze i zarazem celne uderzenie jagiellonczyków na bramkę rywali.

Z gola cieszyli się niemal wszyscy na stadionie. Niemal… Szalikowcy Jagiellonii – jak zwykle miało to miejsce – na początku spotkania nie wywiesili flag w klubowych barwach, a jedynie transparenty z napisami „J… prezesów” i „Na doping kibiców trzeba zasłużyć”. W milczeniu obserwowali mecz, aż do 22 minuty, gdy nagle zaatakowali ochroniarzy z „Delty”. Doszło do bójki. Sędzia zmuszony był przerwać mecz na około 10 minut. Bijatyka trwała do momentu zanim na stadionie pojawili się policjanci.

– Zamieszki na trybunach i przerwa w grze wybiła nas z rytmu – mówili po meczu zawodnicy. Rzeczywiście, gdy mecz został wznowiony, przez kilka minut inicjatywa należała do wrocławian. Najpierw jeden z graczy Polaru „wkręcił w ziemie” białostockiego obrońcę – Krzysztofa Łągiewke i po chwili zakotłowało się na polu karnym. Na szczęście zakończyło się tylko na rzucie rożnym. Bramkarz „Jagi” – Mirosław Dymek musiał jeszcze kilka razy interweniować, ale za kazdym razem robił to skutecznie. W odpowiedzi (35 minuta) Mariusz Dzienis skorzystał z dośrodkowania Dzidoslawa Zuberka, strzelił głowa, lecz świetna interwencja popisał się golkiper gości – Krzysztof Osinski. Akcje jagiellonczyków ponownie nabrały tempa i tuz przed gwizdkiem oznajmiającym przerwę (45 minuta) podwyższyli oni na 2:0. Pięknym rajdem na polu karnym gości popisał się Dzidoslaw Zuberek. Po minięciu dwóch obrońców Polaru podał dokładnie na głowę Grada, a ten precyzyjnym uderzeniem po raz drugi zmusił do kapitulacji Osinskiego. […]

W 72 minucie Dariusz Czykier podał do Adama Grada, który wbiegł na wolne pole i posłał futbolówkę w długi róg kompletując hat-trick. Piec minut później Zuberek, który tego dnia był wyśmienitym „asystentem” obsłużył Zbigniewa Szugzde. Szugzda samotnie popędził na bramkę Polaru i strzelił obok golkipera z Wrocławia. 4:0!

Po zdecydowanie najlepszym w tamtej rundzie spotkaniu Jagiellonia awansowała(sic!) na szesnastą pozycję.

Przez cały okres występów w Jagiellonii, Grad był podstawowym zawodnikiem, nie wystąpił jedynie w dwóch ostatnich meczach. Potrafił, jak w spotkaniach z Polarem Wrocław czy Szczakowianką Jaworzno, ustrzelić po kilka goli by potem zapaść w pewien rodzaj letargu – pozostając na boisku zupełnie niewidocznym przez kilka kolejnych spotkań, oddając pole Wojciechowi Kobeszce czy Dzidosławowi Żuberkowi. Stosunkowo zaawansowany wiekiem piłkarz z jednej strony prezentował wysokie, biorąc pod uwagę średnią drużyny, możliwości: doświadczenie, umiejętność wykorzystywania błędów przeciwnika, boiskowe cwaniactwo i sprawność ogólno-piłkarską. Z drugiej strony lekka nadwaga i wrażenie, że już mu się nie chce, że najchętniej dałby już sobie z tą piłką spokój. Przypominał tym nieco Marco Reicha – zachowując oczywiście odpowiednie proporcje.

Podsumowując półtorej rundy spędzonej w Białymstoku, zbyt łatwo można stwierdzić, że nie spełnił pokładanych w nim nadziei – bo przecież drużyna nie uniknęła degradacji a jego gole rzadko przesądzały o zdobyczach punktowych. Ja jednak wychodzę z założenia, że pamiętnej wiosny 2002 roku, o utrzymanie walczyliśmy do ostatniego gwizdka ostatniej kolejki. A kto wie, czy świadomość degradacji nie dopadłaby białostoczan już na miesiąc, dwa wcześniej gdyby nie blondwłosy napastnik urodzony w Łodzi? Ostatecznie fakt dokonał się z chwilą zakończenia rozgrywek, Jagiellonia mogła już szykować się do gry w III lidze, większości zawodników oczywiście podziękowano, nie przedłużając umów. Z Gradem pożegnano się może nie z jakimś specjalnie wielkim żalem, ale honorując dokonania i wkład w walkę, której z jego strony na pewno nie zabrakło.

Adam Grad – mecze w Jagiellonii (wszystkie II liga): 26, bramki: 10, kartki: 2 żółte

Ceramika Opoczno – Jagiellonia    1:0, 90 minut
Jagiellonia – Hetman Zamość       1:2, 90 minut, 1 gol
Ruch Radzionków – Jagiellonia     0:1, 90 minut
Jagiellonia – Polar Wrocław       4:0, 90 minut, 3 gole
Górnik Polkowice – Jagiellonia    0:0, 90 minut
Jagiellonia – Lech Poznań         1:1, 90 minut
Odra Opole – Jagiellonia          1:1, 90 minut
Jagiellonia – Tloki Gorzyce       1:1, 90 minut
Swit Nowy Dwór – Jagiellonia      1:2, 90 minut
Gks Belchatów – Jagiellonia       2:1, 90 minut, 1 gol
Jagiellonia – Myszków             0:0, 90 minut
Orlen Płock – Jagiellonia         1:0, 90 minut
Jagiellonia – Szczakowianka       3:1, 90 minut, 2 gole
Jagiellonia – Arka Gdynia         0:0, 60 minut
Zagłębie Sosnowiec – Jagiellonia  1:0, 55 minut
Jagiellonia – Hutnik Kraków       2:0, 90 minut, 1 gol
Łks – Jagiellonia                 2:1, 90 minut, zólta kartka
Jagiellonia – Górnik Leczna       1:0, 46 minut
Wlókniarz Kietrz – Jagiellonia    0:0, 44 minuty
Jagiellonia – Ceramika Opoczno    1:0, 35 minut
Hetman Zamosc – Jagiellonia       0:0, 38 minut
Jagiellonia – Ruch Radzionków     1:1, 35 minut
Polar Wroclaw – Jagiellonia       2:2, 44 minuty, 1 gol
Jagiellonia – Górnik Polkowice    3:1, 90 minut, zólta kartka
Lech Poznań – Jagiellonia         1:0, 44 minuty
Jagiellonia – Odra Opole          3:1, 57 minut, 1 gol

0 Comments Join the Conversation →


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *