A Probierz się śmieje…

Sam nie wiem od czego nawet miałbym zacząć, gdybym spróbował podsumować to, co ostatnimi czasy wydarzyło się wokół Jagiellonii. Wśród kibiców i futbolowych ekspertów udzielających się na łamach prasy i innych mediów nie brakuje gorących głów, prawdziwych rewolucjonistów, którzy to najchętniej spakowaliby zawodnikom manatki i posłali skąd przyszli. OK, jest to jakaś metoda, niejeden zespół został odmieniony przez dokonanie tzw. „wietrzenia szatni” w przerwie zimowej ale czy ktokolwiek na dobrą sprawę wie, kogo należałoby się pozbyć? – Tych bez formy, zaniżających statystyki, snujących się po boisku, którzy w dniu meczu na 90 minut wyłączają myślenie – pada odpowiedź. Aha. Czyli wszystkich, co do jednego.

Nie będę oryginalny i, jak zresztą zawsze, nie odkryję tu ameryki stawiając twierdzenie, że tak słabo grającej drużyny nie widziałem od kilku lat. Nie mogę pojąć w jaki sposób ten zespół, w ubiegłym roku zajął czwarte miejsce w ekstraklasie, kiedy dzisiaj ledwo remisuje ze słabiutkim Łódzkim Ks. Przecież w gruncie rzeczy, trzon stanowią te same nazwiska i niemożliwością jest, aby wszyscy na trzy-cztery zapomnieli jak wykonywać zawód, któremu poświęcali jak dotąd całe życie. Coś musiało się stać, coś zaważyło, że w pewnym momencie w mechaniźmie zabrakło smaru i rdzewiejące tryby zaczęły się zacierać.  Coś zaczęło śmierdzieć. Szambo wylewające się z szatni.

Kadrowa rewolucja? Już raz to przerabialiśmy i nawet trener z tzw. nazwiskiem –  Wojciech Łazarek nie zdołał utrzymać się w lidze. Trener – cudotwórca? Odkąd zamknęli Fryzjera magia przestała działać. Zaciąg zagraniczny? „Panie, daj pan spokój”. Grać juniorami? Aż tak w nich nie wierzę. Cóż więc uczynić? Ktoś po prostu chyba powinien uderzyć pięścią w stół.

0 Comments Join the Conversation →


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *